Krosno i okolice

Krosno i okolice

Dzisiaj byliśmy na fajnej wycieczce w okolicach Krosna. Najpierw zwiedziliśmy ruiny zamku w Kamieńcu. Dzieciaki biegały po ruinach, zaglądały do wszystkich zakamarków, z zaciekawieniem słuchały opowieści o dawnych mieszkańcach zamku. Ciekawostką jest, że właścicielem ruin był niegdyś Aleksander Fredro. Na podstawie odnalezionych dokumentów opisał w „Zemście” prawdziwy spór między XVII-wiecznymi właścicielami zamku.

Następnie powędrowaliśmy do Rezerwatu Skalnego Prządki. Rezerwat obejmuje grupę skał, o wysokości do ponad 20 m, zbudowanych z gruboziarnistego piaskowca ciężkowickiego. Poszczególne skały posiadają własne nazwy, m.in.: Prządka-Matka, Prządka-Baba, Herszt. Nazwa rezerwatu pochodzi od legendy głoszącej, że skały są dziewczętami zamienionymi w kamień, ukaranymi za przędzenie lnu w święto.

Na koniec odwiedziliśmy Krosno. Piękne miasto z wyremontowanym ryneczkiem, ze średniowiecznymi kościołami oraz z nowo powstałym Centrum Dziedzictwa Szkła (http://www.miastoszkla.pl/). Tam na rynku wypiliśmy kawę, zjedliśmy lody. I zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do domu 🙂

Słowacki Spisz na weekend

Słowacki Spisz na weekend

Co roku, albo wczesna wiosną, albo jesienią ruszamy w kierunku Słowackiego Spisza. Te bezgraniczne pola i łąki poprzecinane jedynie autostradą, te malownicze średniowieczne miasteczka z kolorowymi kamieniczkami, sprawiają że czujemy się jak na egzotycznych wakacjach. A tak na prawdę jesteśmy kilkadziesiąt kilometrów od granicy polskiej.
Zwiedzanie zaczynamy od Spiskiego Zamku (XI-XIIwiek), największego tego typu w środkowej Europie. Zamek najlepiej prezentuje się z sąsiedniego wzgórza. Stąd widać jego olbrzymie rozmiary. Cały kompleks zajmuje około 4ha.
Zamek pięknie wygląda również z pobliskiego miasteczka Spiskie Podgrodzie. Jest to najstarsze miasto niemieckie na Spiszu, założone w XII wieku przez Sasów. Jeszcze w 1921r. miasto zamieszkiwali Niemcy (około 15%) i Żydzi. Dlatego też kręcąc się wąskimi uliczkami można odnaleźć synagogę.
Część miasta zwana Spiską Kapitułą, to niegdysiejsza siedziba spiskiego biskupa, zwana „słowackim Watykanem”.
Dzisiaj miasto Spiskie Podgrodie wraz z zamkiem i Spiską Kapitułą to zabytki wpisane na listę dziedzictwa Unesco.
Zwiedzając Spisz koniecznie trzeba odwiedzić inne, bardzo znane miasteczka. Moimi ulubionymi jest Lewocza i Kieżmark.
Lewocza obfituje w zabytki. Miasto otoczone średniowiecznymi murami z zachowanym całym rynkiem w kształcie owalu. Na środku rynku góruje gotycki kościół farny pw św.  Jakuba. Obok znajduje się ratusz (pierwotnie gotycki ale po pożarze w 1550r. odbudowany w stylu renesansowym). Siedziba władz to rozbudowany budynek z licznymi arkadami i krużgankami oraz z ogromną wieżą. W mieście znajduje się ewangelicki kościoł oraz kościoły minorytów. W otoczeniu rynku wznoszą się liczne (około 60) mieszczańskie kamienice w większości należące do bogatych kupców. Niegdyś gotyckie jednokondygnacyjne, później rozbudowane, zachowały liczne detale gotyckie z XIV i XV wieku (w tym portale). Jedną z kamienic na przełomie XV i XVI wieku zamieszkiwał Paweł z Lewoczy, średniowieczny malarz i rzeźbiarz, najprawdopodobniej uczeń Wita Stwosza.
To właśnie w gotyckiej świątyni znajduje się jego autorstwa największy na świecie gotycki ołtarz (około 18m wysokości). Praca nad nim zajęła artyście około 10lat i przedstawia wszystkich apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy.

I na koniec jeszcze jedno spiskie miasto z zamkiem czyli Kieżmark. Miasto z XIII wieku z obronnym zamkiem z XV wieku. Wśród licznych zabytków gotyckich, renesansowych, barokowych do najważniejszych niewątpliwie zalicza się odnowiony zamek i największa na Spiszu późnogotycka bazylika mniejsza pw. Świętego Krzyża.

Spiskich, urokliwych miasteczek jest bardzo dużo. W każdym z nich stoi pośrodku kościół (często gotycki z cennymi rzeźbami i malowidłami), rynek otoczony jest kolorowymi (jeszcze nie odnowionymi) kamienicami. W każdym z tych miasteczek jest chociażby jedna kawiarnia z pysznymi ciastami i słowackimi (bardzo tanimi) lodami.
Ogólnie Słowacki Spisz jest urokliwy i idealny na krótki wypoczynek, nawet jednodniowy. Mnogość historycznych miast, zabytków, kapliczek gdzieś tam rozrzuconych wśród łąk i pól sprawia, że jest co zwiedzać. I przy udanej pogodzie (wczorajsza była idealna) można miło i przyjemnie spędzić z rodziną czas.
Niedziela w skansenie w Sanoku

Niedziela w skansenie w Sanoku

Sanok to obowiązkowy przystanek dla podróżujących w Bieszczady. Od nas, ze Starej Farmy do Sanoka to raptem 80km, czyli około 1,5h drogi. Niedaleko, ale żeby poznać i zwiedzić wszystkie atrakcje tego miasta, trzeba przeznaczyć cały dzień.
Obowiązkowo trzeba pospacerować po sanockim skansenie – największym na południu Polski, odwiedzić muzeum z wystawą ikon i malarstwa Beksińskiego, pospacerować brzegiem lub przepłynąć kajakiem wzdłuż Sanu.
Nam udało się jedynie zwiedzić skansen. Na muzeum Beksińskiego zabrakło czasu, tym bardziej, że po przeczytaniu „Portret Podwójny” – biografię artysty i jego syna, chcieliśmy poświęcić obrazom więcej czasu.
Skansen w Sanoku to olbrzymi obszar prezentujący drewnianą architekturę Bojków, Pogórzan, Łemków, Dolinian; czyli grup etnicznych zamieszkujących niegdyś nasze południe. Kilka lat temu został dodatkowo zrekonstruowany typowy ryneczek galicyjskiego miasta.
Zwiedzając chaty i domy mieszkalne szukaliśmy inspiracji do naszego, wkrótce przenoszonego domu. Prostota i piękno wykonania wielu rzeczy, zachwyciła nas. Oczywiście ogrom przedmiotów, rozwiązań architektonicznych, wzmocnień został przez nas uwieczniony na zdjęciach.
Nasz wyjazd podyktowany był, również zobaczeniem i sfotografowaniem cerkwi z Ropek. Przepiękna, olbrzymia cerkiew została w latach 70-tych rozebrana i przeniesiona do skansenu w Sanoku. Żałuję, że nie widziałam jej nigdy w miejscu pierwotnym we wsi Ropki, na cmentarzu łemkowskim. Musiała, ze względu na swoją smukłość i wysokość, być widoczna z wielu szlaków schodzących do wsi.
Na koniec zadam pytanie, czy to dobrze, że tyle cerkwi, kościółków zostało zabranych ze swoich miejsc pierwotnym? Na pewno wiele z nich zostało uratowanych przed zniszczeniem. Ale czy ich funkcja nie została zdegradowana tylko do zabytku architektonicznego? Gdzie ich charakter religijny, misyjny? Podróżując np. po Słowacji, zwłaszcza po Spiszu w każdym miasteczku można trafić na kościółki z gotyckimi ołtarzami, obrazami. U nas gotyckie ołtarze, wiekowe ikony, znajdują się w Muzeum Narodowym w Warszawie lub w innych licznych muzeach, skansenach. Pięknie są prezentowane na białych ścianach, jedna obok drugiej, chronione przez złodziejami. Ale to wszystko. Nigdy nie widziałam, aby ktoś się przy nich modlił, zamyślił.
Bardejów – perełka wschodniej Słowacji

Bardejów – perełka wschodniej Słowacji

Zaledwie 50 km od nas, jakieś 30 km od polsko-słowackiej granicy znajduje się średniowieczne miasto Bardejów, wpisane kilka lat temu na listę Unesco.
Zbudowali je osadnicy z Saksonii, którzy wywarli wielki wpływ na kulturę, sztukę  i architekturę miasta. Stare Miasto zachowało się w prawie niezmienionej formie, z fortyfikacją i czterema basztami. Każdego zachwyci kolorowy rynek z ratuszem i kościołem pośrodku.
Uwagę przykuwają gotyckie i renesansowe kamienice z charakterystycznymi trójkątnymi szczytami domów. Gotycki kościół św. Idziego to jeden z najpiękniejszych i najcenniejszych zabytków Słowacji. W środku podziwiamy 11 drewnianych dwuskrzydłowych ołtarzy bocznych i główny ołtarz św. Barbary autorstwa Pawła z Lewoczy, ucznia Wita Stwosza. Piękny jest zwłaszcza gotycki ołtarz „Narodzenie Pana” w północnej nawie z końca XV w. oraz Kalwaria na łuku tęczowym.
Jeżeli miłośnicy sztuki nadal czują niedosyt, proponuję zajrzeć do muzeum przy ulicy Rhodyko. Jest tam ciekawa kolekcja ikon od XVI do XIX w. i zbiór modeli cerkwi unickich z okolic Bardejowa. Szczególnie piękne są XVI-wieczne ikony św. Mikołaja, które oszałamiają kolorystyką i rozmiarami (wysokość ok. 1 m). Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie robiły w średniowieczu na mieszkańcach okolicznych wsi wkraczających w progi cerkwi…Ale do Bardejowa można pojechać na kawę i pyszne lody. Można w jednej z licznych knajpek napić się słowackiego piwa. Szczególnie polecamy dwie knajpki koło fontanny, jedna mieści się w średniowiecznej baszcie, druga tuż przy placu zabaw.  Tuż przy rynku mieści się też rozlewnia słowackiego wina. Można na miejscu spróbować wina ze Słowackiego Tokaju (tak nie tylko Węgrzy mają Tokaj), a następnie kupić lane wino prosto z beczki.Bardejów to piękne miasto. Niestety trochę puste. W sezonie wiosenno-letnim, mimo wielu przytulnych knajpek, pięknej scenerii średniowiecznej architektury, w mieście jest niewielu mieszkańców. Słowacy nie mają w kulturze wypoczywania poza domem lub tzw. daczami. Dzięki polskim turystom w weekendy miasto ożywa. Prawie wszędzie słychać język polski.
Zapraszamy zatem do Bardejowa. Bo warto.

 

DSC05354

 

DSC05357

 

DSC05360

 

DSC05364

 

DSC05392

 

DSC05393

Pin It on Pinterest